Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Zaratustra
+Przyjaciel
Dołączył: 18 Kwi 2006
Posty: 9812
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 19 razy Ostrzeżeń: 0/3 Skąd: Wrocław/Nowa Ruda
|
Wysłany: Pon Maj 08, 2006 12:21 pm Temat postu: |
|
Scarlett napisał: | co też to słyszałeś A wersje mają i taką i taką ale niektórych utoworów nie można skracać | Skąd wiesz? Tak poza tym to nie, niesłyszałem- w sumie to ciężko mi troche sobie skrocony kawalek wyobrazic... na pewno zostawili refren, ale jak mozna takie fajne motywy wyrzucic do lonesome end..
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
|
 |
Scarlett
Sahasrara
Dołączył: 16 Mar 2006
Posty: 3255
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 2 razy Ostrzeżeń: 0/3
|
Wysłany: Pon Maj 08, 2006 12:31 pm Temat postu: |
|
Tego się nie da opisać wszelkie fragmenty bez wokalu wycieli i chyba coś z lalal zrobili no takie nie w 5 ni w 10
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Zaratustra
+Przyjaciel
Dołączył: 18 Kwi 2006
Posty: 9812
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 19 razy Ostrzeżeń: 0/3 Skąd: Wrocław/Nowa Ruda
|
Wysłany: Pon Maj 08, 2006 12:33 pm Temat postu: |
|
Scarlett napisał: | Tego się nie da opisać wszelkie fragmenty bez wokalu wycieli i chyba coś z lalal zrobili no takie nie w 5 ni w 10 | Cóż...przeciętny kierowca jadąc samochodem to z Vicariousa załapałby jakieś 5% potencjału nawet jeśli by zapodali cały kawałek Toola sie slucha raczej w skupieniu...wyciszeniu... nienasyceniu
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Scarlett
Sahasrara
Dołączył: 16 Mar 2006
Posty: 3255
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 2 razy Ostrzeżeń: 0/3
|
Wysłany: Pon Maj 08, 2006 12:44 pm Temat postu: |
|
A w samochodzi to co niby człowiek nie jest skupiony Mnie się lepiej jeździ z radiem bo tak to czuje się jak na kusie na prawko A w aucie mam Toola i nie tylko i narazie żyje Skracaniu mówie stanowcze nie moi wyborcy
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
nothing
Part of Tool
Dołączył: 06 Kwi 2006
Posty: 7351
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 8 razy Ostrzeżeń: 0/3
|
Wysłany: Wto Maj 09, 2006 9:02 am Temat postu: |
|
RECENZJA Z ONETU
TOOL - "10 000 Days"
Jak przytłaczać ciężarem nawet wtedy, gdy gra się łagodnie? Jak nucąc na granicy szeptu wywoływać dreszcze u słuchaczy? Zapoznajcie się z nowym Toolem, to się dowiecie. Ale ostrzegam: jest nie tylko łagodnie i nie tylko na granicy szeptu.
Tool ma wyjątkowo duże grono słuchaczy. Na świecie ilość sprzedanych płyt zespołu liczona jest w milionach. W Polsce to tylko dziesiątki tysięcy egzemplarzy, ale do tego poziomu nie zbliża się przecież wiele gwiazd popu. I jak o gwiazdach popu, tak i o Toolu sporo się przed premierą plotkowało. Zanim potwierdzono, że album zatytułowany będzie "10 000 Days", można było przeczytać, że na okładce zobaczymy napis "Elephteria" albo "Aldaraia". Spekulowano też o samej zawartości płyty, a grupa nie ułatwiała fanom zadania, wyjątkowo skromnie dawkując informacje na ten temat. Rąbka tajemnicy uchylił gitarzysta Adam Jones, zdradzając że jest zafascynowany (podobno zresztą z wzajemnością) twórczością Meshuggah. Słychać to już w pierwszym utworze. Singlowy "Vicarious" to miażdżące, połamane riffy, trafiające w punkt ze snajperską dokładnością. A kto przeżyje ich uderzenie, ten zginie dobity przez perkusistę, który wali w bębny dużo częściej niżby musiał. Muzycy nie idą jednak na prostą wymianę ciosów, potrafią też robić uniki. Najpierw spuszczają nam łomot, a później robią krok w tył, po którym dźwięki gitary brzmią lżej, ale za to misternie i gęsto wypełniają tło. Kiedy zaś w "Jambi" gitarzysta musi się zająć solówką, a raczej czymś na kształt solówki, bo dźwięk jest silnie przetworzony, to rolę muzycznego walca przejmuje bas, dudniąc złowieszczo na pierwszym planie. Tempo, melodia, nastrój – wszystko zmienia się z minuty na minutę. Bogactwo dźwięków, jakie Tool mieści w pierwszych dwóch utworach, innym wystarczyłoby na dwie płyty. A oni przecież na tych dwóch kompozycjach nie kończą.
"Wings For Marie (Pt 1)" zaczyna się kojąco, rozwija powoli, aż do punktu kulminacyjnego, po którym znów nadchodzi wyciszenie, dzięki czemu "10,000 Days (Wings Pt 2)" zaczyna się tak delikatnie, że ledwie cokolwiek słychać. Kilka chwil później wszystko się jednak rozkręca. Nie ma miejsca na hałas, a mimo tego napięcie wyraźnie wzrasta. Wokal jest coraz bardziej przejmujący, deszcz szumi, słychać pomruki burzy. Jest transowo, wręcz szamańsko, gitara świdruje umysł, a Maynard James Keenan nie daje nam spokoju swym zawodzeniem.
Ta huśtawka nastrojów trwa do końca albumu. Gitara szemrze kojąc zmysły, by za chwilę zawyć, groźnie zawarczeć lub przygnieść nas swą mocą. Bas nieśmiało wychyla się zza ściany dźwięków, ale potrafi też wszechmocnie pulsować, rozsadzając skronie. Wokalista śpiewa, zawodzi, rzadko zbliża się do poziomu krzyku, za to często popada w melancholię. Pojawiają się indiańskie śpiewy, depresyjne zawodzenie, głosy przemawiające w języku, który ciężko jednoznacznie zidentyfikować oraz zupełnie niezrozumiały, złowrogi bełkot. Nigdy nie wiadomo, co się wydarzy. Dziewiąty na płycie "Intension" to niemal kraina łagodności, ale podskórnie czuć, że gdzieś za rogiem czai się zło. Wokalistę musi coś gnębić, prześladować, męczyć. Ten głos, choć spokojny, nie jest szczęśliwy, raczej zobojętniały. Pewności jednak mieć nie można, bo to muzyka nie z tego świata. Wiemy przy użyciu jakich środków powstała. Wiemy, że to rockowy zespół, ludzie z krwi i kości: gitara, bas, perkusja, wokal, nie za wiele elektroniki. Niby nic nadzwyczajnego, a jednak te dźwięki mają w sobie coś niezwykłego. Są wciągające. Jednych mogą przerażać, innych wprowadzać w stan euforii.
Tytuły utworów tylko pogłębiają uczucie tajemniczości, wprowadzając nas w świat pełen zagadek i dwuznaczności. W "Lipan Conjuring" chodzi najprawdopodobniej o jedno z plemion indiańskich, w "Lost Keys (Blame Hofmann)" mowa zapewne o ojcu LSD Albercie Hofmannie, ale o kogo chodzi w "Wings For Marie (Pt 1)"? Marie to drugie imię matki wokalisty, Judith Marie Keenan. Kobieta, po wylewie, częściowo sparaliżowana, poruszała się tylko na wózku inwalidzkim. Od momentu wylewu do jej śmierci minęło 27 lat, czyli... blisko 10 000 dni. Ale czy na pewno chodzi o nią? Takich łamigłówek jest tu więcej.
W muzyce Toola w zasadzie niewiele się zmieniło. Jest nieco ciężej, mniej progresywnie, a bardziej metalowo, niż na "Lateralus", ale też nie tak agresywnie jak na wcześniejszych płytach grupy, więc trudno mówić o rewolucji. Nowością może być to, że Keenan śpiewa używając prostszych środków wyrazu niż kiedyś. Nie wędruje już (co było dla niego tak charakterystyczne) w górę i w dół, na jednym wydechu. I tyle. Bez większych niespodzianek. Ale wciąż nikt inny nie potrafi tak grać. I nawet jeżeli "10 000 Days" nie zaskakuje, to i tak sprawia ogromną radość. No dobrze, radość nie jest w przypadku Toola najlepiej dobranym słowem. Powiedzmy więc raczej, już na koniec, że album może powalić na kolana.
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Zaratustra
+Przyjaciel
Dołączył: 18 Kwi 2006
Posty: 9812
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 19 razy Ostrzeżeń: 0/3 Skąd: Wrocław/Nowa Ruda
|
Wysłany: Wto Maj 09, 2006 9:52 am Temat postu: |
|
nothing napisał: | RECENZJA Z ONETU
TOOL - "10 000 Days"
Jak przytłaczać ciężarem nawet wtedy, gdy gra się łagodnie? Jak nucąc na granicy szeptu wywoływać dreszcze u słuchaczy? Zapoznajcie się z nowym Toolem, to się dowiecie. Ale ostrzegam: jest nie tylko łagodnie i nie tylko na granicy szeptu.
Tool ma wyjątkowo duże grono słuchaczy. Na świecie ilość sprzedanych płyt zespołu liczona jest w milionach. W Polsce to tylko dziesiątki tysięcy egzemplarzy, ale do tego poziomu nie zbliża się przecież wiele gwiazd popu. I jak o gwiazdach popu, tak i o Toolu sporo się przed premierą plotkowało. Zanim potwierdzono, że album zatytułowany będzie "10 000 Days", można było przeczytać, że na okładce zobaczymy napis "Elephteria" albo "Aldaraia". Spekulowano też o samej zawartości płyty, a grupa nie ułatwiała fanom zadania, wyjątkowo skromnie dawkując informacje na ten temat. Rąbka tajemnicy uchylił gitarzysta Adam Jones, zdradzając że jest zafascynowany (podobno zresztą z wzajemnością) twórczością Meshuggah. Słychać to już w pierwszym utworze. Singlowy "Vicarious" to miażdżące, połamane riffy, trafiające w punkt ze snajperską dokładnością. A kto przeżyje ich uderzenie, ten zginie dobity przez perkusistę, który wali w bębny dużo częściej niżby musiał. Muzycy nie idą jednak na prostą wymianę ciosów, potrafią też robić uniki. Najpierw spuszczają nam łomot, a później robią krok w tył, po którym dźwięki gitary brzmią lżej, ale za to misternie i gęsto wypełniają tło. Kiedy zaś w "Jambi" gitarzysta musi się zająć solówką, a raczej czymś na kształt solówki, bo dźwięk jest silnie przetworzony, to rolę muzycznego walca przejmuje bas, dudniąc złowieszczo na pierwszym planie. Tempo, melodia, nastrój – wszystko zmienia się z minuty na minutę. Bogactwo dźwięków, jakie Tool mieści w pierwszych dwóch utworach, innym wystarczyłoby na dwie płyty. A oni przecież na tych dwóch kompozycjach nie kończą.
"Wings For Marie (Pt 1)" zaczyna się kojąco, rozwija powoli, aż do punktu kulminacyjnego, po którym znów nadchodzi wyciszenie, dzięki czemu "10,000 Days (Wings Pt 2)" zaczyna się tak delikatnie, że ledwie cokolwiek słychać. Kilka chwil później wszystko się jednak rozkręca. Nie ma miejsca na hałas, a mimo tego napięcie wyraźnie wzrasta. Wokal jest coraz bardziej przejmujący, deszcz szumi, słychać pomruki burzy. Jest transowo, wręcz szamańsko, gitara świdruje umysł, a Maynard James Keenan nie daje nam spokoju swym zawodzeniem.
Ta huśtawka nastrojów trwa do końca albumu. Gitara szemrze kojąc zmysły, by za chwilę zawyć, groźnie zawarczeć lub przygnieść nas swą mocą. Bas nieśmiało wychyla się zza ściany dźwięków, ale potrafi też wszechmocnie pulsować, rozsadzając skronie. Wokalista śpiewa, zawodzi, rzadko zbliża się do poziomu krzyku, za to często popada w melancholię. Pojawiają się indiańskie śpiewy, depresyjne zawodzenie, głosy przemawiające w języku, który ciężko jednoznacznie zidentyfikować oraz zupełnie niezrozumiały, złowrogi bełkot. Nigdy nie wiadomo, co się wydarzy. Dziewiąty na płycie "Intension" to niemal kraina łagodności, ale podskórnie czuć, że gdzieś za rogiem czai się zło. Wokalistę musi coś gnębić, prześladować, męczyć. Ten głos, choć spokojny, nie jest szczęśliwy, raczej zobojętniały. Pewności jednak mieć nie można, bo to muzyka nie z tego świata. Wiemy przy użyciu jakich środków powstała. Wiemy, że to rockowy zespół, ludzie z krwi i kości: gitara, bas, perkusja, wokal, nie za wiele elektroniki. Niby nic nadzwyczajnego, a jednak te dźwięki mają w sobie coś niezwykłego. Są wciągające. Jednych mogą przerażać, innych wprowadzać w stan euforii.
Tytuły utworów tylko pogłębiają uczucie tajemniczości, wprowadzając nas w świat pełen zagadek i dwuznaczności. W "Lipan Conjuring" chodzi najprawdopodobniej o jedno z plemion indiańskich, w "Lost Keys (Blame Hofmann)" mowa zapewne o ojcu LSD Albercie Hofmannie, ale o kogo chodzi w "Wings For Marie (Pt 1)"? Marie to drugie imię matki wokalisty, Judith Marie Keenan. Kobieta, po wylewie, częściowo sparaliżowana, poruszała się tylko na wózku inwalidzkim. Od momentu wylewu do jej śmierci minęło 27 lat, czyli... blisko 10 000 dni. Ale czy na pewno chodzi o nią? Takich łamigłówek jest tu więcej.
W muzyce Toola w zasadzie niewiele się zmieniło. Jest nieco ciężej, mniej progresywnie, a bardziej metalowo, niż na "Lateralus", ale też nie tak agresywnie jak na wcześniejszych płytach grupy, więc trudno mówić o rewolucji. Nowością może być to, że Keenan śpiewa używając prostszych środków wyrazu niż kiedyś. Nie wędruje już (co było dla niego tak charakterystyczne) w górę i w dół, na jednym wydechu. I tyle. Bez większych niespodzianek. Ale wciąż nikt inny nie potrafi tak grać. I nawet jeżeli "10 000 Days" nie zaskakuje, to i tak sprawia ogromną radość. No dobrze, radość nie jest w przypadku Toola najlepiej dobranym słowem. Powiedzmy więc raczej, już na koniec, że album może powalić na kolana. | Taaak taaak, wszyscy to czytaliśmy. Coś kolejny "dziwak" wystawił dobra ocenę nowej płycie :)Uwielbiam czytać te komenty wielkich znawców w onecie, cholera, jak tak może być?... Tool stoi w miejscu i dostaje dobre ocenki...hmmm....Zbulwersowanego już chyba ruszyło, teraz strajkuje przed jakimś budynkiem onet.pl. Strajk głodowy!
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Zbulwersowany
Gość
|
Wysłany: Wto Maj 09, 2006 11:42 am Temat postu: cdn |
|
nic mnie nie ruszył.Zwyczajnie nie bedę sie podniecał jakimis recenzjami.bo tak musiałbym wybis wszystkich dziennikarzy.Po przeczytaniu wkładki do TR tego dupka Koziczynskiego dałem sobie spokój.W ogóle powinni im zakazac pisać.PsA moj łom sie az błyszczy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
nothing
Part of Tool
Dołączył: 06 Kwi 2006
Posty: 7351
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 8 razy Ostrzeżeń: 0/3
|
Wysłany: Śro Maj 10, 2006 11:01 am Temat postu: |
|
recenzja na wp.pl
[link widoczny dla zalogowanych]
obczajcie jeszcze to
[link widoczny dla zalogowanych]
i jeszcze jedna
[link widoczny dla zalogowanych]
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Zaratustra
+Przyjaciel
Dołączył: 18 Kwi 2006
Posty: 9812
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 19 razy Ostrzeżeń: 0/3 Skąd: Wrocław/Nowa Ruda
|
Wysłany: Śro Maj 10, 2006 12:23 pm Temat postu: |
|
nothing napisał: | recenzja na wp.pl
[link widoczny dla zalogowanych]
obczajcie jeszcze to
[link widoczny dla zalogowanych]
i jeszcze jedna
[link widoczny dla zalogowanych] | Troche chyba zbyt latwo daja max oceny, z drugiej strony druga recja w rezalu doprowadzila mnie do laskotek niezamierzonych. Aż mi się płuca nagrzały.
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
nothing
Part of Tool
Dołączył: 06 Kwi 2006
Posty: 7351
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 8 razy Ostrzeżeń: 0/3
|
Wysłany: Czw Maj 11, 2006 8:27 am Temat postu: |
|
Tool na czele listy sprzedaży w Stanach
SoundScan ogłosił wyniki sprzedaży płyt heavymetalowych i hardrockowych. Na czele znalazła się najnowsza płyta Tool, "10 000 Days".
Wyniki dotyczą sprzedaży płyt w pierwszym tygodniu maja. Wszystkie liczby zostały zaokrąglone do najbliższego tysiąca. Jeżeli liczba sprzedanych płyt nie przekroczyła tysiąca egzemplarzy, zaokrąglenia dokonano do najbliższej setki. W nawiasach podane są miejsca, które płyty zajęły na liście Billboard 200.
Tool - "10,000 Days" 564,000 (1)
Pearl Jam - "Pearl Jam": 279,000 (2)
Wolfmother - "Wolfmother": 37,000 (22)
Rebel Meets Rebel - "Rebel Meets Rebel": 26,000 (3
"DimeVision Vol. 1: That's the Fun I Have" DVD: 12,000 (1 on Music DVD chart)
Ministry - "Rio Grande Blood": 7,000 (134)
Soil - "True Self": 4,000
Enslaved - "Ruun": 700
Backyard Babies - "People Like People Like People Like Us": 200
Keep Of Kalessin - "Armada": 100
YEAH YEAH YEAH
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Scarlett
Sahasrara
Dołączył: 16 Mar 2006
Posty: 3255
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 2 razy Ostrzeżeń: 0/3
|
Wysłany: Czw Maj 11, 2006 6:52 pm Temat postu: |
|
Nothing wiesz co dużo bierzesz za płytke u siebie w Media Zgadnij za ile jest w Czeladzi
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
nothing
Part of Tool
Dołączył: 06 Kwi 2006
Posty: 7351
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 8 razy Ostrzeżeń: 0/3
|
Wysłany: Pią Maj 12, 2006 8:11 am Temat postu: |
|
e Scarlett napisał: | Nothing wiesz co dużo bierzesz za płytke u siebie w Media Zgadnij za ile jest w Czeladzi  |
moze 49.90 ....u mnie tez za tyle bedzie 19 maja w promocji, bo to jest na ujemnej marży(znaczy drożej kupujesz niz sprzedajesz ).....
na onecie pojawila sie galeria zdjec 10 000 dni TOOL
[link widoczny dla zalogowanych]
a tu jet wywiad z Justinem w mtv
[link widoczny dla zalogowanych]
wywiad z Alexem Greyem i Adamem
[link widoczny dla zalogowanych]
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Zbulwersowany
Gość
|
Wysłany: Pią Maj 12, 2006 10:58 am Temat postu: cdn |
|
Zgadzam sie z 2 recenzjami na relaz Przesłuchałem płytke jeszcze raz i stwierdziłem,ze najsłabiej na płycie zaprezentował się Adam Jones no ale z tym to sie chyba wiekszośc zgodzi.Nawet fani gdyby mieli wybrac najsłabsze ogniwo na płycie.Wokal w normie najciekawszy jest basik perka to totalny minimal,ale eksperymentuja chociaz.A.Jones wyjątkowa cinizna jak na jego mozliwosci naprawdę staram sie byc obiektywny uwazam,ze nie pokazał nic nowego to jak krok wstecz te same patenty decyduja o atrakcyjnosci płyty.Wileka szkoda.tylko niech nikt mi nie pisze o 2 dnie albo asymetrycznosci czy o tym,ze Wings... i 10,000 to nowosc.Prosze.
|
|
Powrót do góry |
|
 |
nothing
Part of Tool
Dołączył: 06 Kwi 2006
Posty: 7351
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 8 razy Ostrzeżeń: 0/3
|
Wysłany: Pią Maj 12, 2006 2:43 pm Temat postu: |
|
ciekawe jak dlugo bedziesz pisal to samo,ze ci sie plyta niepodoba,wszyscy juz to slyszeli tu od Ciebie....to nic nie wnosi
(ze strony metelmindu )
Mający swoją premierę 1 maja 2006, album „10.000 Days” kapeli TOOL rządzi na światowych listach najchętniej kupowanych płyt! #1 na europejskiej liście „European Billboard Top 100 #1 na amerykanskiej liście „US Billboard Top 200 Albums” (563.000 tysiące sprzedanych płyt w tydzień!)
#1 w Kanadzie
#1 w Australii
#1 w Nowej Zelandii
#1 w Austrii
#1 w Norwegii
#1 w Holandii
#1 w Polsce najlepiej sprzedających się płyt w salonach EMPiK i Media Markt
#2 w Niemczech
#2 w Szwecji
#2 w Finaldii
#2 w Danii
#2 w Belgii
#3 w Szwajcarii
#4 w Anglii
#4 we Włoszech
#6 w Irlandii
#6 w Portugalii
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Junkie
Manipura
Dołączył: 17 Kwi 2006
Posty: 718
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 1 raz Ostrzeżeń: 0/3
|
Wysłany: Pią Maj 12, 2006 4:24 pm Temat postu: |
|
Mój kumpel kupil 10, 000 days za 75 zł
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Scarlett
Sahasrara
Dołączył: 16 Mar 2006
Posty: 3255
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 2 razy Ostrzeżeń: 0/3
|
Wysłany: Pią Maj 12, 2006 7:34 pm Temat postu: |
|
a ja za 44.90 zł w media markt w Czeladzi w M1
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Junkie
Manipura
Dołączył: 17 Kwi 2006
Posty: 718
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 1 raz Ostrzeżeń: 0/3
|
Wysłany: Pią Maj 12, 2006 7:45 pm Temat postu: |
|
ja dalem 52 w MM w toruniu
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Scarlett
Sahasrara
Dołączył: 16 Mar 2006
Posty: 3255
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 2 razy Ostrzeżeń: 0/3
|
Wysłany: Pią Maj 12, 2006 7:47 pm Temat postu: |
|
hahaha Ja też byłam w szoku tak sobie myśle z 60 zeta a tu 44.90 Nie wiem kto tam jest kierownikiem ale uwielbiam go
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
toob
Magnum in Parvo
Dołączył: 04 Mar 2006
Posty: 115
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3 Skąd: Śląsk
|
Wysłany: Pią Maj 12, 2006 8:29 pm Temat postu: |
|
no nieźle, ja dałem 56.90 w media markt w rybniku
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Scarlett
Sahasrara
Dołączył: 16 Mar 2006
Posty: 3255
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 2 razy Ostrzeżeń: 0/3
|
Wysłany: Pią Maj 12, 2006 8:39 pm Temat postu: |
|
właśnie trzymam resztke foliowego opakowania i poprostu 44,90 jak ja lubie czeladzkie M1 Ale też się nastawiałam na wyższą cene gdzieś widziałam za 70
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
|
|
Możesz pisać nowe tematy Możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|